Kurtura w Koszelewie. Obrady przerwane
Bulg, bulg, bulrllrllg! Radziulis Czesław był doprawdy spragniony. O świcie wyszedł w pole, ale nie wziął ze sobą nic do picia. Słonko przygrzało, on przysnął na miedzy i deczko odwodnił się. To dlatego tak przyssał się do dobrego (...)








