Upiekłam sobie chleb. Żytni, słodki, rumiany.
Do tego chleba podchodziłam już kilkukrotnie. Jeszcze jako Narzeczona. Raz mi nie urósł należycie. Kolejnym razem miał być chlebowym akcentem na wieczorku panieńskim. Spłonął na węgiel. Narzeczony musiał ratować sytuację orzechowy (...)
czytaj całość na blogu Na kruchym spodzie

zdjęcie pochodzi z bloga Na kruchym spodzie











