Wędzone - Smokeland - tradycyjny aromat dymu twardego drewna

Hydepark

Przepisy

Dołącz do nas w 5 sekund - zbieraj i dodawaj przepisy, zgłaszaj nowe blogi, dyskutuj na forum i wyłącz reklamy 😄

Przeglądasz wątek Wędzone - Smokeland - tradycyjny aromat dymu twardego drewna w dziale Hydepark.

#1 14 października 2016
Ostatnio edytowany 14 października 2016

Kto z Was , stosował, bądź stosuje:

jeśli tak to jaka jest Wasza opinia o tym środku.

#2 15 października 2016

używam, jest ok, tylko nie można za dużo nalać .

ja wędzę łososia na obiad, w folii aluminiowej

łosoś jest pyszny

#3 15 października 2016

Nigdy nie stosowałam... Możesz podać skład tego "cuda"?

vox86
#4 15 października 2016

Nie używałam. To jest pewnie ten specyfik, którym "wędzone" są prawie wszystkie wyroby. Prawdziwy dym mam z drewna wiśniowego,czereśni, gruszy,jabłoni. I nie jest to płyn.

#5 16 października 2016

Nie mam pojęcia, co to jest, czy można to zrobić w kuchni, czy tylko w wędzarni?

#6 16 października 2016

uśmiałam się czytając skład podany na butelce " woda, aromat dumny z twardych drzew.

haha, ale co tam, tyle różnych niezdrowych rzeczy mamy w sklepach na każdym kroku, wszędzie sa E,E,E,E,E,E, albo gumy guar czy jak im tam..... więc myślę że to akurat nie jest takie straszne. Co prawda nie jest to jak wędzenie wg zasad , ale substytut, który działa i smakuje.

#7 16 października 2016

No właśnie... "aromat"... Ja nie mam zaufania. Przygotowując domowe wyroby angażuję swój czas i środki właśnie dlatego, by uniknąć podtruwania substytutami natury.

vox86
#8 17 października 2016

Używałem, byłem pierwszym testerem tego zanim jeszcze ukazało się na rynku. Spoko jest, fajnie działa, daje przyjemny aromat i smak. A co do składu to jest to po prostu naturalny skroplony dym, nic więcej. Jeżeli ktoś myśli, że to jakiś "chemiczny" syf, to źle myśli. Zacytuję to, co kiedyś pisałem o tym dymie:

"Praktycznie tradycyjne wędzenie jest bardzo niezdrowe, ale smaczne. W dymie wędzarniczym znajduje się szereg różnych substancji chemicznych. Jedną z grup związków, które nie są obojętne dla zdrowia człowieka jest grupa wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, czyli w skrócie WWA – najniebezpieczniejszy jest benzo-a-piren. Te same związki wydzielane są także podczas palenia papierosów, produkcji asfaltu i są obecne w spalinach samochodowych. Podczas wędzenia następuje wydzielanie się tych związków i osadzanie się ich na powierzchni mięsa. WWA nie wykazują działania ostrego, czyli od razu po spożyciu, ale przewlekłe. Związki te kumulują się latami, a więc to częste spożywanie wędzonek może wpływać niekorzystnie na nasze zdrowie. Udowodniono, że mogą one powodować rozwój nowotworów, głównie przewodu pokarmowego.

Praktyka, a przede wszystkim zdrowe myślenie i wykształcenie chemiczne mówią mi, że teoria teorią, a praktyka praktyką. Trzeba by jeść wędzonki dzień i noc, na śniadanie, obiad i kolację, żeby opisane opłakane skutki faktycznie miały miejsce. Jeżeli natomiast prowadzimy racjonalne żywienie, czyli trochę-tego-trochę-tamtego, to nie mamy się czym martwić. Zresztą zacytuję prof. Władysława Migdała z krakowskiego Instytutu Rolniczego, specjalistę od wędzenia: „Człowiek stosuje tę metodę [wędzenia w dymie naturalnym] odkąd wynalazł ogień. I jakoś żyjemy”. No właśnie, bo grunt to zdrowe i racjonalne podejście do życia, bez strachu. Ale dlaczego właściwie o tym wspominamy? Żeby pokazać, że dym w płynie jest zupełnie nieszkodliwy. Otrzymujemy go na drodze suchej destylacji drewna. Proces spalania drewna przy eliminacji powietrza nosi nazwę pirolizy drewna. W czasie pirolizy powstają oprócz węgla substancje gazowe kondensowane w wodzie. Kondensaty dają się rozdzielić na fazę smolistą i wodną. Faza smolista nie nadaje się do wykorzystania w przetwórstwie żywności i jest odrzucana. I to właśnie na tym etapie eliminuje się wszystkie te potencjalnie szkodliwe elementy, które występują w rzeczywistym dymie, w tradycyjnym wędzeniu. Badania wykazały, że naturalne dymy w płynie mają właściwości antyutleniające i bakteriostatyczne. Jedzenie zrobione przy ich użyciu pod względem smakowym nie różni się prawie od tych zrobionych w klasycznej wędzarni. Dymy w płynie mają zarówno cechy aromatyzujące, jak i koloryzujące i nadające jedzeniu właściwą dla procesu wędzenia teksturę."

Nie bójcie się tych dymów w płynie, są one zupełnie naturalne. To znaczy znam tylko te zaprezentowane na zdjęciu i za nie mogę ręczyć, nie wiem jak inne, innych nigdy nie używałem.

#9 17 października 2016

BRAWO!I to nazywa się profesjonalizm!"Fachowiec"potrafi wyjaśnić sprawy zrozumiale i wiarygodnie.Dziękuję!Zawsze się nad tym zastanawiałam!

#11 17 października 2016
Ostatnio edytowany 17 października 2016
#12 4 listopada 2016

Najleprzy aromat to jest z drzewa nawet kupionego w sklepie a nie plyny to tak jak bysmy dali perfume

#13 4 listopada 2016

Ale zakładam, że przeczytałaś to, co o tych płynach pisałem?

#14 10 listopada 2016

"Wędzone" znikło nawet nie wiem kiedy. Teraz w obróbce schab i baleron (karkówka), ale próba mieszana.