Ogrodowa kuchnia czy kuchenny ogród?

Hydepark

Przepisy

Dołącz do nas w 5 sekund - zbieraj i dodawaj przepisy, zgłaszaj nowe blogi, dyskutuj na forum i wyłącz reklamy 😄

Przeglądasz wątek Ogrodowa kuchnia czy kuchenny ogród? w dziale Hydepark.

#1 1 października 2013

Całe życie w ten czy w inny sposób wokół kuchni się obraca - ale nie tylko w kuchni produkty spożywcze powstają . Zatem o wszystkim i o niczym - to co nas cieszy i smuci a piszemy o tym żeby pogadać z przyjaciółmi starymi i tymi nowymi których tutaj mamy zamiar spotkać .Wymiana doświadczeń i radość z nowych wyzwań tak kulinarnych jak i ogrodowych .Życie jest złożone niczym mozaika i tak łatwo ją rozsypać - a ułożyć - sami wiecie że czasami beznadziejnie . Dzielmy się wiedzą bo nigdy jej za wiele . Forum jest dla ludzi wiec z niego korzystajmy do woli o regulaminie nie zapominając .Zapraszam serdecznie do mojej kuchni i ogrodu - miło mi będzie Was tu gościć .Dziadek Janek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#2 1 października 2013

To może ja zacznę, jako dopiero co uczący się chodzić szkrab, robię pełno błędów, na których się uczę, ale teraz naprawdę ręce mi opadają, a myślę, że to dobre miejsce na mój problem. Mianowicie, dostałam w prezencie papryczkę chilli, bodajże Cayenne. Jest już u mnie ponad miesiąc i pięknie rośnie. Niestety ostatnio listki z brzegów zaczęły żółknąć i zawijać się do wewnątrz. Szukałam odpowiedzi w internecie, niestety nie widzę poprawy po zastosowaniu się do rad. Podlewam roślinkę co dwa dni, jest ona w doniczce o wysokości 14 cm. i średnicy 15 cm. sama roślinka ma ok. 15 cm. stoi na szafce przy oknie ale nie bezpośrednio na parapecie, ponieważ chili sąsiaduje z cytrynkami to co trzy dni spryskuję ziemię rozcieńczonym środkiem owadobójczym. Dodatkowo roślinki stoją wokół miski z wodą w celu lepszego nawilżenia. Dodam że żółknięcie, a następnie usychanie brzegów listków dotknęło wszystkich liści po za czterema maluszkami, które dopiero wyrastają. Cytrynki natomiast rosną bez zastrzeżeń. Dziękuję wszystkim za pomoc i odpowiedzi😀

#3 1 października 2013

Witam serdecznie - nareszcie się ktoś zlitował i napisał - a już myślałem że będę pisał sam ze sobą .Dzięki za wybranie mojego wątku - postaram się zaradzić w miarę możliwości .Jeśli chodzi o mnie to jestem wrogiem wszelkich nawozów mineralnych i środków chemicznych do ochrony roślin jak i do konserwowania żywności .Już tak mam - jestem zdecydowanym tradycjonalistom - jedynie naturalne środki w tych tematach uznaję .Jako z wykształcenia chomąt małorolny widzę podstawowy błąd jak mi się wydaje - brak światła i nadmiar wody .O tej porze roku już słońce tak nie parzy liści a papryki to jednak rośliny wymagające pod wpływem nasłonecznienia .Zajrzyj tutajhttps://www.google.pl/search?q=papryka&oq=papryka&aqs=chrome..69i57j0l5.6125j0&sourceid=chrome&espvd=210&es_sm=122&ie=UTF-8#es_sm=122&q=papryka+uprawamoże znajdziesz odpowiedzi dla swojego problemu .Jeśli ja bym miał coś doradzić w miarę swoich skromnych wiadomości to proponowałbym - zmianę ziemi i doniczki na większą - ziemia do kwiatów doniczkowych będzie wystarczająca - zrezygnowałbym z pryskania chemikaliami i zdecydowanie mniej podlewał - okno południowe i ciepłe pomieszczenie Może jeszcze uda się uratować - ale liście zdradzają nadmiar wilgoci .Może ktoś ma swoje uwagi i się z nami podzieli - zapraszam jednocześnie życząc aby reanimacja papryczki się powiodła .Pozdrawiam Dziadek Janek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#4 1 października 2013
Ostatnio edytowany 1 października 2013

Hej, twoja papryczka może mieć grzyba albo wirusa, masz w okolicy może jakieś pola uprawne? Zapewne wietrzysz mieszkanie i otwierasz okna, mogło wraz z powietrzem dostać się domu jakieś choróbsko, zwłaszcza, ze jest sezon na warzywa okopowe a papryka uwielbia łapać choroby ziemniaczane. http://forum.muratordom.pl/showthread.php?64244-Wi%C4%99dn%C4%85ce-li%C5%9Bcie-papryki tu masz trochę o chorobach podobnych do Twojej.http://www.habanero.pl/forum/index.php?topic=731.0 tu możesz poczytać także i poszukaj aktualnego spisu chorób roślin wydanego przez PIORIN. http://piorin.gov.pl/Dziadek Janek napisał (1 października 2013 11:03) - ziemia do kwiatów doniczkowych będzie wystarczająca nie sądzę, ziemia kwiatowa nie nadaje się do uprawy roślin typu papryczka chili i podobne ponieważ posiada inne Ph i kwasowość, najlepiej nabyć torf do roślin: http://www.kpodr.pl/index.php/ogrodnictwo/47-warzywnictwo/510-podoa-dla-rozsady-warzywTU: http://www.ostrakuchnia.pl/content/view/175/96/ masz jeszcze artykuł o poprawnej uprawie ostrej papryczki

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#5 1 października 2013

To ja tylko pomarudzę trochę.. wczoraj było -2 i szlag trafił moje piękne krzaki bazylii greckiej:( a zbierałam się tydzień ,żeby je przesadzić w donice i wziąć do domu eh:(

#6 1 października 2013

Witam nowe osoby - cieszy mnie że jest zainteresowanie tematem i wątkiem - dzięki wszystkim i proszę o więcej .Może dla tych którzy rozważają w przyszłości uprawę papryk i nie tylko tych warzyw dla potrzeb własnej kuchni pomocnym okażą się informacje zawarte tutajhttp://www.uprawyekologiczne.pl/234_Uprawa__papryki_w_szklarni_lub_tunelu_foliowym.htmlJeśli chodzi o sam torf - może być zbyt kwaśny i jednak zbyt wiele wilgoci utrzymywać - zwłaszcza ze właściciel lubi swoja papryczkę często podlewać .Wydaje mi się że w ziemi łatwiej będzie badać wilgotność .Jako że to watek o wszystkim i o niczym a został ruszony temat papryczny to może dorzucicie też jakieś przepisy lub własne doświadczenia z tą rośliną w roli głównej .Ja osobiście kiedyś szykując ostrą paprykę do suszenia wyjmowałem gniazda nasienne - zaswędział mnie nos i tylko lekko go potarłem tymi palcami ubrudzonymi sokiem paprykowym.Efekt - dobrą godzinę próbowałem sobie ulżyć w pieczeniu kichola poprzez mycie różnymi mydłami i nie pamiętam już czym.Paliło jak jasna cholerka - więc nie polecam takich praktyk -Z uśmiechem wspomnienia pozdrawiający Dziadek Janek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#7 1 października 2013

Lorka napisała (1 października 2013 11:26)To ja tylko pomarudzę trochę.. wczoraj było -2 i szlag trafił moje piękne krzaki bazylii greckiej:( a zbierałam się tydzień ,żeby je przesadzić w donice i wziąć do domu eh:(WitajZnam ten ból - u mnie na szczęście jeszcze nic nie zmarzło tego sezonu .WspółczujęMnie czeka wykopywanie większych ilości roślin - Dalii , Kann , Mieczyków , Cali i jeszcze kilku innych - mam nadzieję że nie zmarzną .Może udało Ci się chociaż zebrać z nich trochę nasion - byłoby na nowy zasiew .pozdrawiającyDziadek Janek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#8 1 października 2013

Na zatarcie ostrą papryczką polecam mleko lub spirytus 😀 najszybciej łagodzi pieczenie. W torfie łatwiej utrzymać Ph np poprzez dodanie piasku i odpowiedni nawóz mineralny a podlewanie można zredukować co wyjdzie jej tylko na dobre. Co do przepisów: http://www.alternativekitchen.pl/2013/08/pikantna-oliwa-do-saatek.html Wykorzystuję ostre papryczki do wielu rzeczy na pewno do kuchni tajskiej, indyjskiej (np. kurczak curry), dodaję do pizzy. Moja mama zrobiła natomiast korniszony z jedną papryczką cayenne na słoik i są baaaaaardzo ostre, ale zarówno smaczne.

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#9 1 października 2013

O właśnie - o to mi chodzi dyskusja i wstawianie przepisów - taki jest zamiar tego forum - malowanie blogami Każdy coś ma do zaoferowania na swój temat - każdy ma powody do radości i do smutkuOby tych drugich było jak najmniej Już wiemy coś więcej o papryczkach a mam nadzieję że dowiemy się jeszcze więcejZachęcam do dalszej dyskusji A tak na marginesie - czy ktoś z was próbował dodawać papryki do smalcu domowego - bo mam zamiar taki zrobić - nie koniecznie z papryczką bo jej nie mam akurat .

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#10 1 października 2013

Hmmm.... z papryczką może być całkiem niezły, ja tam wolę tradycyjny z cebulką, czosnkiem, skwarkami i wędzoną kiełbaską.

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#11 1 października 2013

MariaDave napisała (1 października 2013 11:49)Hmmm.... z papryczką może być całkiem niezły, ja tam wolę tradycyjny z cebulką, czosnkiem, skwarkami i wędzoną kiełbaską. A skwarki z czego ?Bo ja mam słoninkę wędzoną i podgardle wędzone a jeszcze muszę wyciągnąć wędzony surowy boczek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#12 1 października 2013

Najlepiej z wędzonej słoninki, wysmażyć ją dobrze i takie bardzo suche skwarki zmielić w maszynce do mięsa razem z kiełbasą wędzoną (najlepiej domową) i wtedy wrzucić to wszystko do smalcu i przy studzeniu obracać słoiki by się równomierne rozeszło

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#13 1 października 2013

MariaDave napisała (1 października 2013 12:18)Najlepiej z wędzonej słoninki, wysmażyć ją dobrze i takie bardzo suche skwarki zmielić w maszynce do mięsa razem z kiełbasą wędzoną (najlepiej domową) i wtedy wrzucić to wszystko do smalcu i przy studzeniu obracać słoiki by się równomierne rozeszłoA cebulkę i czosnek to jak dozujesz ?Czy robiłaś też kiedyś na szalotce ?

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#14 1 października 2013

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, poczytałam fora i strony które polecaliście, możliwe, że to ten brak potasu i spróbuję to naprawić.Wrzucam jeszcze zdjęcie mojej papryczki, a dokładnie jej liści, może komuś coś jeszcze zaświta😀

#15 1 października 2013

Fajnie że się na coś przydaliśmy A tak z ciekawości !Czy jak wyjmiesz doniczkę z osłonki to pozostaje w niej woda na dnie czy jest sucha ?

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#16 1 października 2013
Ostatnio edytowany 1 października 2013

Dziadek Janek napisał (1 października 2013 13:07)A cebulkę i czosnek to jak dozujesz ?Czy robiłaś też kiedyś na szalotce ?Średnią cebulkę i 3 - 4 ząbki czosnku na ok pół litrowy słoik. Cebulkę kroję w ósemki, czosnek na połówki i wrzucam do wrzącego smalcu a później mielę ze słoniną. Joy napisała (1 października 2013 14:45)Wrzucam jeszcze zdjęcie mojej papryczki, a dokładnie jej liści, może komuś coś jeszcze zaświta😀 to w doniczce to pleśń?

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#17 1 października 2013

Witam Nie wpadłem na to ze zdjęcia można powiększyć - ot gafa starego marudyFakt - ewidentna pleśń - teraz bardziej te listki przypominają bazylię niż paprykę .A wracając do smalczyku domowego to właśnie się wytapia .skwierczy ile wlezie ale że jest sporo mięsa to i tłuszczu jest mniej - ale jestem dobrej myśli .Za chwilkę wrzucę jeszcze do tego posiekany już wcześniej czosnek .A u Was jak tam napady na kaprysy wieczorową porą?Pochwalcie się co pichcicie .

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#18 1 października 2013

dziś na obiad była grochówka na wędzonym boczku takim prawdziwym wiejskim 😀

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#19 1 października 2013

A ja miałem ogórkową Teraz jeszcze raz zagotuję w szybkowarze nóżki wieprzowe z golonkami i antrykotem wołowym na galaretę a dopiero jutro mięso obiorę z kości .A jutro najpierw ugotuję na parze w szybkowarze ziemniaki w mundurkach a potem buraczki na barszcz .Ugotuję tez kilka jajek na twardo i pewnie otworzę puszkę białej fasoli do tego barszczu .A Wam jak najbardziej z jakimi dodatkami smakuje barszcz ?Dzień minął całkiem obiecująco jak na pierwszy dzień nowego wątku - mam nadzieję że jutro nie będzie gorzej .Miłego wieczoru i snów kolorowych życzącyDziadek Janek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#20 1 października 2013

Na dnie nie pozostaje woda (przynajmniej obecnie jej tam nie ma i nie widzę śladów po niej), co do pleśni, to pewnie wyjdę na ostatnią ciapę (ładnie pisząc), ale szczerze nie jestem pewna czy to pleśń, ten biały "osad" pojawił się jakieś 2-3 dni temu. Zaniepokoiłaś mnie tą pleśnią, nie pomyślałam, że to może być pleśń, jutro chyba popędzę po nową ziemię i ją przesadzę. Czy to pomoże? Dzięki Wam za pomoc w pierwszych krokach😀Co do jedzonka to życzę Wam spóźnionego smacznego😀 Ja na obiad zrobiłam sobie rosołek, delikatny z wołowinką

#21 2 października 2013

Powinno pomóc, ale musisz ograniczyć troszeczkę podlewanie. Co do barszczu hmmm... dwie wersje - klasyczna z ziemniakami i ukraiński mojego teścia(z fasolką, wiśniami i milionem innych rzeczy) - mniam! Sama robię tylko pierwszą wersję 😀 Ja ogórkową miałam w ubiegłym tygodniu więc czas był na coś innego.

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#22 2 października 2013

Witam poranie na łyczek kawy lub czegoś innego zapraszając.Jeśli chodzi o tą papryczkę - zawsze można posiać następną - ale może trochę później żeby miała więcej światła bo teraz będzie coraz mniejsza operacja słoneczna .Ale zaczynając nowy dzień od wczorajszego zakończenia na czacie akurat pojawił się na czasie problem dotykający wielu osób .AnsiaAnsia wczoraj 21:29I tylko dwie ręce AnsiaAnsia wczoraj 21:27A ja mam dwa wiadra winogron, dwie skrzynki gruszek, skrzynkę jabłek, trzy skrzyneczki moreli Mamy owoce żeby je przerobić bo to lubimy i trzeba to wykorzystać - ale co zrobić kiedy nie wiemy jak się za to zabrać a zostaliśmy obdarowani od serca .Czekam na Wasze porady i doświadczenia z tym związane oraz linki do blogów z gotowcami przepisów .Miłego dnia życzący Dziadek Janek

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#23 2 października 2013
Ostatnio edytowany 2 października 2013

Najlepiej zorganizować sobie pracę, jeśli robię jedno nie robię innych rzeczy (np. w czasie gotowania dżemu nie dryluję owoców), dlaczego? Bo padniemy z przemęczenia a nic nie zrobimy. Najpierw wszystkie owoce czyścimy i obieramy po kolei, kiedy skończymy z jednymi odstawiamy je i już (np. te na soki można zasypać cukrem i odstawić), dopiero później wszystkie po kolei układamy w słoiki np. na soki, a na samym końcu gotujemy dżemy i konfitury. Nauczyłam się tego jak pewnego roku moja mama zostawiła mnie samą z zaprawami. Co do przepisów znam jeden najprostszy i najskuteczniejszy jeśli chodzi o kompoty i soki. Owoce układamy w słoikach warstwami ok. 4 cm owoców, ok 1 cm cukru. Odstawiamy na kilka godzin (może być cała noc) aż owoce puszczą sok, następnie zamykamy słoiki w garnki z wodą i gotujemy jakieś 20 minut żeby słoiki się zamknęły. W ten sposób uzyskamy idealny sok z malin czy porzeczek (idealny na przeziębienie). Można też owoce zasypać w misce i odstawić a następnie przełożyć do słoików i zalać pozostałym sokiem. Jedyna wada to ta, że może wytworzyć się galaretka 😀 A czarny bez zasypujemy cukrem, czekamy aż puści trochę soku, gotujemy kilka minut, odcedzamy i rozlewamy w malutkie słoiczki - idealny na gorączkę (tylko nie może długo stać otwarty). Pozostałe owoce można przesypać cukrem i zrobić drzem.

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf
#24 2 października 2013

No i mamy początek dyskusji - wiec i ja dorzucę trochę od siebie .Kiedyś gdy byłem małym łobuzem z Lwowska zwanym przez rodzinę i sąsiadów Baciarem to często byłem świadkiem zrywania owoców i szykowania do suszenia tudzież do przerabiania na kompoty czy dżemy .Dziadek ze strony mamy miał takie drewniane ażurowe wkłady do pieca chlebowego i na nich suszył owoce .Jak były suche to do worka papierowego i następne do suszenia wkładał póki nie uporano się z tymi owocami do tej czynności przeznaczonymi .Na górze był taki jeden nieogrzewany pokój gdzie była specjalna skrzynia do przechowywania mąki a na ścianach wisiały uwędzone szynki i boczki oraz inne specjały a na podłodze leżało kilkaset kilogramów czerwono zielonych grochówek - te jabłka zawsze były w nadmiarze i masę z nich szło na paszę dla zwierzaków .Pachniały i czekały na swoją kolej często do wczesnej wiosny .A wieczorami siedziało się cichutko w kuchennym kącie na ławce i słuchało opowieści dziadka i sąsiadów którzy do nas zaglądali - a wspominali czasy przedwojenne i wojnę oraz tułaczkę z nią związaną .Moi krewni opowiadali jak było na zesłaniu syberyjskim , jak było przed wojną kiedy dziadek i jego przodkowie byli gajowymi w lasach hrabiego Potockiego pod Lwowem , jak było w Kościuszkowcach .A znajomi opowiadali o różnych swoich przeżyciach i opowieściach z tamtych stron .Siedziało się i chłonęło te wszystkie dziwy i bajania często nie wiedząc czy to prawda szczera czy tylko fantazja w ustach mówcy takich obrazów nabiera .Od czasu do czasu sęk przepalony strzelał niczym karabin pod blatem kuchennym a na ścianach i sufitach pełzały dziwne postacie ogniem pod blachą inspirowane .Bulgot wody w garze gdzie słoiki z kompotami gotowały się i to ciepło bijące od pieca .O tej porze często stały też na blacie po bokach wysuszone gałązki tarniny na których kolcach suszyły się grzyby a w piekarniku suszyła się kiełbasa bądź pestki dyni czy słonecznika .Czasami kotka ułożyła się na kolanach i mruczała a pies głowę na stopach położył jakby też słuchając tych wspomnień .To były czasypozdrawiam miłego obiadowania życząc

Dziadek Janek z Wilczego Jaru
#25 2 października 2013

Dziadku a ty może czasem książki piszesz? Masz taki ciekawy styl, chętnie bym przeczytała coś Twojego. Mimo iż lata nas dzielą jeśli nie dekady to ja także mam takie właśnie wspomnienia z mojego dzieciństwa, kiedy to mój dziadek wspominał jak to było w czasie II wojny, jak tułał się po świecie wracając do domu z przymusowych robót na terenie III rzeszy, jakich ludzi tam spotkał i jak to było w wojsku, a w domu ciepłą atmosferę zapewniała "koza" z bulgoczącą zupą na placie 😀

https://twitter.com/AlternatKitchen
https://www.facebook.com/alternativekitchenblog?ref=stream&fref=nf