Dołącz do nas w 5 sekund - zbieraj i dodawaj przepisy, zgłaszaj nowe blogi, dyskutuj na forum i wyłącz reklamy 😄
Tyle jest fajnych akcji, do których z przyjemnością bym dołączyłam ale wymogiem uczestnictwa jest załączenie banerka pod danym wpisem. Z założenia nie dodaję banerków/linków pod postami/wpisami, bo usuwanie ich jest bardzo czasochłonne, a często nawet nie pamiętam gdzie dany banerek jest. Ponadto uważam, że banerek widoczny na stornie głównej dużo lepiej sprawuje swoja rolę niż kiedy znajduje się on tylko pod danym wpisem.
Tylko jak się bierze udział w większej ilości akcji, to miejsca na głównej stronie by nie starczyło😉
Ja to mam inny problem. Jestem taka "blondyna" i "dupa wołowa", że w ogóle nie wiem gdzie w pisaniu i projektowaniu bloga/postu powinna załączyć banerek, by brać udział w akcjii. A tyle razy już chciałam być aktywna :(
Na dole wpisu dodaje się banery, nie powinno się ich usuwać, ponieważ to takie powiązanie posta z akcją, tak dla potomnych...Jak wstawić baner opisała ostatnio Mirabelka w akcji:http://zmiksowani.pl/akcje-kulinarne/wielkanocne-smaki-iii
NTW - bannery są po to by ich nie usuwać. Są po to by później było wiadomo, że przepis brał udział w akcji. Dlatego jak dla mnie bannery muszą być. W każdej mojej akcji banner w poście będzie wymagany. Te bannery są też po to by w przyszłości ktoś kto trafi na taki wpis będzie w stanie sprawdzić całą akcję i inne przepisy. A skoro usuwasz bannery to chyba jednak nie do końca rozumiesz ideę akcji kulinarnych. Hmm, może powinnam zrobić kontrolę w swoich akcjach i sprawdzić kto wyrzucił bannery, a następnie usunąć ich z akcji, której warunków nie spełniają...
Karolina jeśli w zasadach akcji nie napisałaś, że nie wolno kasować bannerków po akcji, to myślę, że nie powinnaś teraz usuwać ludzi z podsumowań. Ale na przyszłość, przy kolejnej akcji może faktycznie warto się tak zabezpieczyć wspominając, że banner jest na stałe.Choć szczerze mówiąc, pierwszy raz spotkałam się z podejściem, że banner należy po akcji usunąć. Trochę to dla mnie bez sensu.
Adrijah napisała (25 marca 2013 12:59)Karolina jeśli w zasadach akcji nie napisałaś, że nie wolno kasować bannerków po akcji, to myślę, że nie powinnaś teraz usuwać ludzi z podsumowań. Ale na przyszłość, przy kolejnej akcji może faktycznie warto się tak zabezpieczyć wspominając, że banner jest na stałe.Myślałem, że to jest oczywista oczywistość...
Dla mnie też dotychczas była to oczywista oczywistość, że bannerów się nie usuwa, że nie są tylko na chwile. I tym bardziej w tej sytuacji nie widzę powodu dla którego miałabym na swoim blogu w podsumowaniu trzymać link do czyjegoś bloga, do kogoś kto połączenie z moją akcją skasował. To jest takie działanie jednostronne - np ktoś chce być promowany przez akcję, ale akcji nie chce promować. (nie odnoszę się tu konkretnie do nikogo, tylko podaję przykład zachowania)Poza tym po przeprowadzeniu kilka razy akcji mam świadomość, że ludzie nie trzymają się ich zasad, więc myślę iż wprowadzenie w zasadach takiego punktu nic by nie zmieniło. Ci co chcieliby usunąć bannery i tak by usunęli.
Też mi się to wydawało oczywiste, ale jak widać, nie każdy ma takie podejście. Dlatego pomyślałam o tym, że warto by było dodać takie info dla nieświadomych osób. Wiem, że nie każdy się trzyma zasad, oj dobrze o tym wiem.Masz rację, rzeczywiście nie ma sensu "promować" kogoś (brakuje mi lepszego określenia chwilowo) w podsumowaniu, kiedy ten ktoś perfidnie kasuje przekierowania do Ciebie. W takiej sytuacji popieram wyrzucenie z podsumowania. Tylko może uprzedziłabym tę osobę i wyjaśniła dlaczego wylatuje.
shinju napisała (25 marca 2013 12:06)NTW - bannery są po to by ich nie usuwać. Są po to by później było wiadomo, że przepis brał udział w akcji. Dlatego jak dla mnie bannery muszą być. W każdej mojej akcji banner w poście będzie wymagany. Te bannery są też po to by w przyszłości ktoś kto trafi na taki wpis będzie w stanie sprawdzić całą akcję i inne przepisy. A skoro usuwasz bannery to chyba jednak nie do końca rozumiesz ideę akcji kulinarnych. Hmm, może powinnam zrobić kontrolę w swoich akcjach i sprawdzić kto wyrzucił bannery, a następnie usunąć ich z akcji, której warunków nie spełniają...Może nie rozumiem istoty akcji..., czy jest to gdzieś napisane...
Mniej więcej ta wiadomość właśnie zamieściłam na durszlaku...Myślałam, że usuwanie banerka jest normalne. Nie raz się z tym spotkałam. Jak ktoś chce "wywalić" mój przepis po akcji nie ma sprawy, nie oczkuję, że będzie go trzymać w nieskończoność.Osobiście biorę udział w akcjach, jeśli są one dla mnie nowym wyzwaniem. Ostatnio, nie mam za wiele czasu i dodaję przepisy jeśli akurat mam w danym temacie, ale nowe, ciekawe wyzwania bardzo lubię... i to jest powód, dlaczego biorę udział w akcjach i/lub w akcjach konkursach.(...)O promocji bloga nawet nie myślę. A po co mam go promować? To chyba nie jest powód blogowania? Zakładałam bloga z zupełnie innych pobudek, a nie po to, aby stać się popularna i promować się/bloga w sieci.Jak ktoś będzie szukał zdrowych przepisów i tak wcześniej czy później może do mnie trafić.Mój blog to swoista moja internetowa książka kucharska i chcę aby były w niej rzeczy, które dodam z własnej woli...(...)Jeśli szukam przepisów, szukam ich w książkach lub w internecie, ale jeszcze nie zdarzyło mi się szukać ich w jakichkolwiek akcjach.To chyba tyle...
Adrijah napisała (25 marca 2013 15:36)Masz rację, rzeczywiście nie ma sensu "promować" kogoś (brakuje mi lepszego określenia chwilowo) w podsumowaniu, kiedy ten ktoś perfidnie kasuje przekierowania do Ciebie. W takiej sytuacji popieram wyrzucenie z podsumowania. Tylko może uprzedziłabym tę osobę i wyjaśniła dlaczego wylatuje.A taka osoba uprzedza autora akcji, że właśnie jego akcja wylatuje z jej bloga?
A dla mnie oczywistą oczywistością jest wykasowanie banerów po zakończonej akcji, nigdy nie przyszło mi do głowy, że może być inaczej, i że należy je trzymać. Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która tak robi, ale pewnie jedyną, która do tego głośno się przyznaje.Banerek w bocznej kolumnie, w czasie trwania akcji jak najbardziej ma sens, ale po zakończonej, chyba już żadnego. Może rzeczywiście nie rozumiem idei akcji oraz trzymania banerka w nieskończoność na blogu/pod wpisem, bo nigdy nic na ten temat nie czytałam. A można gdzieś o tym poczytać?
Są pewne niepisane zasadny w kulinarnej blogosferze i tyle. Można się z nimi nie zgadzać, ale wtedy trzeba omijać akcje szerokim łukiem. Tak będzie chyba najprościej.
Rafał napisał (26 marca 2013 08:24)Są pewne niepisane zasadny w kulinarnej blogosferze i tyle. Można się z nimi nie zgadzać, ale wtedy trzeba omijać akcje szerokim łukiem. Tak będzie chyba najprościej.Jeśli "niepisane" zasady, to każdy może interpretować jak chce. A dlaczego ktoś miał by rezygnować z akcji tylko dlatego, że inaczej rozumie jej "niepisane" założenie? Jeśli jeszcze będę organizować akcje, a zapewne będę, nigdy nikogo nie będę zmuszać do zamieszania banerka pod wpisem i trzymania go w nieskończoność.
Wybacz, nie inaczej rozumie, ale nie zna tych zasad. To różnica. Niepisane zasady nie mają pola do interpretacji. Zasada jest taka, że banera się nie usuwa i tyle. Teraz skoro je poznałaś, masz wybór, albo trzymać baner akcji pod wpisem, albo nie brać udziału w akcjach.EOT
Chyba mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową w podejściu do kulinarnych akcji, w ogóle w ich rozumieniu. Albo w nierozumieniu. Czytam tu o usuwaniu banerków, o miejscu ich umieszczania, o sensie ich umieszczania i widzę pomieszanie z poplątaniem w myśleniu.
Pela napisała (26 marca 2013 12:02)Chyba mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową w podejściu do kulinarnych akcji, w ogóle w ich rozumieniu. Albo w nierozumieniu. Czytam tu o usuwaniu banerków, o miejscu ich umieszczania, o sensie ich umieszczania i widzę pomieszanie z poplątaniem w myśleniu. A dokładnie, co masz na myśli?
Rafał napisał (26 marca 2013 09:07)Wybacz, nie inaczej rozumie, ale nie zna tych zasad. To różnica. Niepisane zasady nie mają pola do interpretacji. Zasada jest taka, że banera się nie usuwa i tyle. Teraz skoro je poznałaś, masz wybór, albo trzymać baner akcji pod wpisem, albo nie brać udziału w akcjach.EOTA kto te zasady ustalił, Ty? Zastanawiam się, skąd wszyscy tak dobrze je znają, skoro nie są nigdzie napisane? I jeszcze jedno co to znaczy EOT?Dzięki
NTW napisała (26 marca 2013 15:00)Pela napisała (26 marca 2013 12:02)Chyba mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową w podejściu do kulinarnych akcji, w ogóle w ich rozumieniu. Albo w nierozumieniu. Czytam tu o usuwaniu banerków, o miejscu ich umieszczania, o sensie ich umieszczania i widzę pomieszanie z poplątaniem w myśleniu. A dokładnie, co masz na myśli?To mam na myśli, że nie rozumiesz podstawowych rzeczy, ale ja tu wykładu o istocie kulinarnych akcji robić nie będę. Za dużo byłoby bezcelowego pisania, bo widać że masz jakiś swój pogląd na sprawę i nie docierają do Ciebie wyjaśnienia.I tylko mnie ciekawi, w jakim celu w ogóle bierzesz udział w akcjach i masz zamiar je organizować, skoro nie jest to ani chęć promocji swojego bloga, ani chęć korzystania z przepisów innych (napisałaś, cyt. "Jeśli szukam przepisów, szukam ich w książkach lub w internecie, ale jeszcze nie zdarzyło mi się szukać ich w jakichkolwiek akcjach.").
NTW napisała (26 marca 2013 15:04)Rafał napisał (26 marca 2013 09:07)Wybacz, nie inaczej rozumie, ale nie zna tych zasad. To różnica. Niepisane zasady nie mają pola do interpretacji. Zasada jest taka, że banera się nie usuwa i tyle. Teraz skoro je poznałaś, masz wybór, albo trzymać baner akcji pod wpisem, albo nie brać udziału w akcjach.EOTA kto te zasady ustalił, Ty? Zastanawiam się, skąd wszyscy tak dobrze je znają, skoro nie są nigdzie napisane? I jeszcze jedno co to znaczy EOT?DziękiNikt na początku akcji kulinarnych nie miał potrzeby tego pisać. To było oczywiste, przez grzeczność i szacunek do organizatora bannerek się zostawiało. Ba, było się dumnym z tego, że wzięło się w tej akcji udział.Czasy się zmieniły i to po zaledwie kilku latach. Chyba faktycznie trzeba zacząć informować po co ten banner i że ma zostać. Po co komuś potem robić dodatkową "robotę" przy ich kasowaniu. Lepiej niech nie traci czasu w ogóle i nie bierze udziału. Albo niech nie dodaje wpisu do akcji.EOT - End of Topic, czyli koniec tematu
Adrijah napisała (26 marca 2013 17:03)NTW napisała (26 marca 2013 15:04)Rafał napisał (26 marca 2013 09:07)Wybacz, nie inaczej rozumie, ale nie zna tych zasad. To różnica. Niepisane zasady nie mają pola do interpretacji. Zasada jest taka, że banera się nie usuwa i tyle. Teraz skoro je poznałaś, masz wybór, albo trzymać baner akcji pod wpisem, albo nie brać udziału w akcjach.EOTA kto te zasady ustalił, Ty? Zastanawiam się, skąd wszyscy tak dobrze je znają, skoro nie są nigdzie napisane? I jeszcze jedno co to znaczy EOT?DziękiNikt na początku akcji kulinarnych nie miał potrzeby tego pisać. To było oczywiste, przez grzeczność i szacunek do organizatora bannerek się zostawiało. Ba, było się dumnym z tego, że wzięło się w tej akcji udział.Czasy się zmieniły i to po zaledwie kilku latach. Chyba faktycznie trzeba zacząć informować po co ten banner i że ma zostać. Po co komuś potem robić dodatkową "robotę" przy ich kasowaniu. Lepiej niech nie traci czasu w ogóle i nie bierze udziału. Albo niech nie dodaje wpisu do akcji.EOT - End of Topic, czyli koniec tematuRzeczywiście, to chyba nowe pokolenie, EOT, coraz częściej język polski zanieczyszczony jest obcymi zwrotami.
Pela napisała (26 marca 2013 16:36)NTW napisała (26 marca 2013 15:00)Pela napisała (26 marca 2013 12:02)Chyba mamy do czynienia ze zmianą pokoleniową w podejściu do kulinarnych akcji, w ogóle w ich rozumieniu. Albo w nierozumieniu. Czytam tu o usuwaniu banerków, o miejscu ich umieszczania, o sensie ich umieszczania i widzę pomieszanie z poplątaniem w myśleniu. A dokładnie, co masz na myśli?To mam na myśli, że nie rozumiesz podstawowych rzeczy, ale ja tu wykładu o istocie kulinarnych akcji robić nie będę. Za dużo byłoby bezcelowego pisania, bo widać że masz jakiś swój pogląd na sprawę i nie docierają do Ciebie wyjaśnienia.I tylko mnie ciekawi, w jakim celu w ogóle bierzesz udział w akcjach i masz zamiar je organizować, skoro nie jest to ani chęć promocji swojego bloga, ani chęć korzystania z przepisów innych (napisałaś, cyt. "Jeśli szukam przepisów, szukam ich w książkach lub w internecie, ale jeszcze nie zdarzyło mi się szukać ich w jakichkolwiek akcjach."). Wyjaśnienie, to przez grzeczność i szacunek do innych blogerów? A czy ja gdzieś napisałam, że tak nie jest? Skąd takie wnioski? A jakie pobudki mną kierują jeśli biorę udział w akcjach napisałam wyżej. Z kolei powód organizowania akcji, jest zawsze napisany we wprowadzeniu do danej akcji.
Ok. wyrywkowo sprawdziłam przepisy, które osoby zgłosiły do moich akcji. Otworzyłam około 20 wpisów, tylko dwa z nich i to tej samej autorki miały baner i to był mój baner, pozostałe, nie miały żadnego banera. Odpowiedź sama się nasuwa, większość myśli tak jak ja - tylko - tak, jak już wcześniej pisałam, głośno o tym nie mówi. Czy zasady akcji i popozostawia banera w nieskończoność są rzeczywiście takie oczywiste?! A na pewno nie dla zdecydowanej większości.
Naprawdę? Sprawdziłam losowo przepisy w Twojej akcji "dla serca i dla wątroby". Większość z nich miała baner.Nie organizuję żadnej akcji, ale biorę udział w większości. Banery zostawiam pod wpisami, nie na głównej. Dlaczego?Na głównej psują mi szablon, po prostu nie pasują do tła. Poinformowałam też o tym organizatorkę (po tej wymianie zdań stwierdziłam, że tak będzie najuczciwiej).Do akcji gotuję głównie po to, żeby, jak napisałaś, przyjąć nowe wyzwanie. Ale to tylko w takich dziwnych akcjach jak "kwiecień plecień", "słodko bez cukru" itp.I chciałabym sprawdzić, co wymyślili inni. Bo to może być coś bardziej oryginalnego/zaskakującego/dziwnego.Mojego bloga mogą czytać osoby, które nie czytają bloga organizatora, albo nie mają pojęcia o takiej akcji kulinarnej. Miło byłoby się dowiedzieć, że coś takiego istnieje, prawda?Dlatego właśnie banery są potrzebne pod wpisem. Bo potencjalni czytający czytają nie tylko pierwsze przepisy, ale też szukają archiwalnych. Szczególnie, jeżeli trafią na blog przypadkiem, ale są zainteresowani tematem akcji, w której bloger brał udział (i dobrym przykładem będzie tutaj akcja "kwiatowa", bo ja nie miałabym o niej pojęcia gdyby nie banery na innych blogach).Poza tym akcja to twór "dla innych". Dobrze więc jeżeli akcje są przemyślane i naprawdę dobrze moderowane. Ale to już inny temat.